kobra w temperaturze

kobra
proroczy
tramwajem
bagnista
po blacie stołu
proboszczem
z ręką na sercu
w dodatku
celny
sięgającej
mumii
na wodzie
brzęku
ten głos
w karafce
pręga
w miejscowości mokra prawa
kardynał
przybita
idzie
a ty z kim rozmawiasz kiedy mówisz do siebie?
jamnik
bezgłowego
pięknie
w kredensie
wygładza
pęka
wdowy
drętwieje
snajper
uryny
niewyraźny
tancerka
tak będzie
bunkier
z drugiej strony
siekierą
dlatego
i innych głębinowych stworzeń
dochodzi
odcieniem
mur
pchła
cyprysy
rozwianych
kartonowa
dziurawy
wszystko
spaceruje
mioteł
w świetle glinianym
kręta
którą wargą
sarna
w czerwonym oku
ze lwowa
wanien
resztki
w szopie
drabiną
zarosłe
w głąb
gołym okiem
ciała
wyrasta
russkij wojennyj
cętkowany
z wątrobą
a chłopczyk się spalił
zaplątana
podgląda
migocąca
żeby zostać
odpływa
wielkości za późno
borówką
nie całuj mnie
głowa
koronkowa
witkacy był młodą
z niczego
nieskazitelna
lekka
krowa
sensu
mielony
ciarki
odwrócony
wyje
jeszczenie
uprawia
zabawki
żal
złota
smar
nieruchomo
rybą
śnieg
wagi ciężkiej
w norze
przez sen
mydło
w zakonie
kiełbasy
wisi
żadnego planu
rozbierają się
wklęsły
pluskiewką
następny przystanek
mąką
w paryżu
iluzoryczne
pustyni
za późno
krwawa
bez ścian
na części
narośl
krótki
owad
zza że
na krze
nie wie
zerka
kulisty
które jest które
kapusty
mniej
obłe
chropowata
krokodyl
liże
pobudzającej
osoby
szkieletem
w błękicie kałuż
stąd
wraca
lat
malina
drapieżnym
człowiekiem
nigdy
dygota
uniesie
kotem
kobietą
zwisa
upada
w zapale
nędza
jednorękiego
bez reszty
dźwig
otruć
za parkanem
w podskokach
odłamek
w wiosennym płaszczu
kroczy
spadła
wygodny
w rowie
widzenia
kaleka
do snu
w wyblakłym uniformie
dobro
w krecim żłobku
karaluch
ma wiele pokoi
obok
do doskonałości
motyl
lęk chrząszcz
topór
słomianą
w irpieniu
hałas
prowadzi
naga
kluczy
gaśnie
więcej jest inne
od mroku
byk
stosuje
ludzie
dążąc
błyskotliwym
nasiąka
matką
dzicz
dzwonnica
z żyrandolami
nie jest najgłębszym słowem
nietknięty
wielkości
przylepiona
naród
szklana
bezładną
przechodziły
nie wierzcie
cień
mowa
mucha
kominiarz
natomiast
scierny
co siedział na wiśni
papier
w kształcie oka
przepaść
nieśmiały
jedwabną
brud
węszy
w trakcie
się przytrafia
czyha
nie istnieje
mgłą
światła
flanela
dętka
lekkie
w temperaturze